piątek, 8 sierpnia 2008

Simat - Mój Masajski Mąż

Niektórzy wiedzą juz o tym zapewne, ze mam Masajskiego Małzonka. Ma na imię Simat i należy do radosnego plemienia Ludzi Coca-Coli (bo Masaj jest jak Coca-Cola w butelce - czarny w całości i czerwoną ma etykietkę - szukę). A że tu Coca-Cola wszędzie i Masajowie wszędzie to tym bardziej. No i znak tuż przed Narok: "Welcome to the Coke Side of Life" mówi wszystko.

Jak to? Zechcecie zapytać. No więc to tak, że tutaj jak kobieta idzie w towarzystwie mężczyzny to może to tylko i wyłącznie byc jej mąz. Nie ma szlajania się z kumplami po okolicy. I tak się jakos zdarzyło jakiś czas temu, że poszłam z Simatem (który pracuje z nami w charakterze kucharza-malarza-akrobaty i ogólnej złotej rączki) do Shopping Center (nazwa stosowana z dużym nadużyciem), gdzie znudzone dziećmi kobiety przesiadują na schodach sklepów i obserwują bacznie okolicę. No i nagle nadchodzi Simat, a za nim pełznie Mzungu. I już usta pełne plotek.

Następnego dnia dowiedziałam się od naszej zaprzyjaźnionej Kanadyjki-Wolontariuszki Cheryl, że słyszała, że się wydalam za Simata. Później poszłam zrobić pranie nad rzeką (kolejne miejsce kongregacji kobiet) gdzie slyszałam tylko Mzungu, Simat, Simat, Mzungu. A wisienkę na czubek dołożył Salaton Ole Ntutu - wódz - który przyszedł i powiedział, ze juz zbiera krowy dla Simata, zeby mógł za mnie zapłacic i szykuje ceremonie.

Dodam tylko, że Simat jest najmłodszym synem jednej z Wdów z Salatonowej wioski. Ma lat koło 22, z tego co jest w stanie oszacować i grzecznie i potulnie uczy mnie Swahili.

A poza tym jest fanem Boba Marleya i od kiedy dostał mp3 zapełnioną Bobem właśnie, jego myśli krąża między Etiopia a Jamajką. Za cholerę sie nie da z chłopakiem porozumieć, więc w ciszy oczekujemy na wyczerpanie sie baterii...

Ale poza tym Simat złoty chłopak jest, pierze, sprząta, gotuje, nosi wodę, zbiera drewno, kosi trawę i za to szacun dla niego Coca-Colowy.

A! jeszcze jedno. Simat chce miec tylko 1 żonę, niewyrzezaną i 2 dzieci. I wie co to antykoncepcja, a nawet jak go zapytałam czy jest HIV positive czy negative jak pokroił sobie palca i go opatrywalam (sama mam dlonie jakbym walczyła z jeżozwierzem), to powiedział, że jeśli chcę to możemy pojechać do szpitala i zrobić odpowiednie badania. Normalnie człowiek żarówka - tak oświecony! :-P

6 komentarzy:

piciasso pisze...

Kiw, widzę że sobie radzisz, ale pamiętaj, że nie możesz sie sprzedać za łatwo:) ta strona pomoże Ci oszacować swoją wartość:) http://camels.evilsun.org/
hope to CU soon!! xoxo

Ola Floo pisze...

A jak kumple Simata? Bedzie się Tobą dzielił?

Unknown pisze...

Przepraszam, ale czemu nikt nie zadał pytania - co na to JA ?;-)

toyoda pisze...

ja bym na twoim miejscu bardziej sie martwil czemu nie ma o tobie ani slowa...

Unknown pisze...

a czy ja tam jestem, żeby o mnie pisać :-)?
ale jak chcesz, to mogę Coś napisać o sobie;-P

Edyta Kijewska - Kiwi pisze...

Och kochani
czy sie bedzie dzielil czy nie - to sie zobaczy ;-)

a poza tym tyle kilometrow od domu sie nie liczy... :P

buziaki
kiwi