piątek, 16 kwietnia 2010

Najdziksza Wielkanoc Ever! - część 5 - epilog

Mokro mi i zimno. I mokro i zimno i nagle tak. A było ciepło i miękko i cudownie tak się spało. Aż tu nagle jest ZIMNO i MOKRO. Trawa wyszczerzony stoi w drzwiach „Śmigus Dyngus!”. Och ty cholero ty! Dalej mi zimno, ale jakoś w sumie przyjemniej. Jest jakaś niemiłosiernie wczesna godzina 9.30 czy cos. Ja spałam za mało. No nic to. Ruszam pupę, chwytam szklankę bądź butelkę, otwieram drzwi do sąsiedniego pokoju i chlust ich obu. Smigus Dyngus. Obudzeni. Chyba miło im od tego chłodu mrożonej mineralnej bo zamiast „Precz Babo!” słyszę: „ooooooo…. Jak miłoooooo”. Porażka…

A teraz to już szybko, na jednej nodze. Chapati na śniadanie. Do tego Fanta, potem urząd paszportowy, potem wizy, potem woda-soda, potem oczekiwanie na ciężarówkę. W międzyczasie rzut monetą – powinnam jechać do Gulu? Czy mam wracać do roboty? Moneta zdecydowała. Gdzie się podziały moje egoistyczne ideały w stylu „a kit z robotą, jadę tym rowerem dalej bo jest fajnie”? Gdzieś musiały się zgubić przy którejś z odpraw lotniskowych, albo gdzieś na placu budowy. Dorosłam i jestem duża i mam obowiązki i niech to szlag! Całusy, buziaksy, dozobaczeniasy i inne bajery. Wsiadamy do Niebieskiego Land Cruisera i wracamy na północ. Do Juby. Koniec. Rewelacja. Zmęczenie. Super.

Najwspanialsza Wielkanoc w moim życiu. A co najmniej najbardziej wykręcona.

1 komentarz:

Sol (Blog Włóczykijów) pisze...

Dotychczas nie szukałam żadnych blogów podróżniczych, ale autorzy jednego z nich znaleźli mój i zainspirowali mnie do poszukiwania podobnych. O dziwo znalazłam ich mnóstwo i musiałam stworzyć nową kategorię linków w blogu, by je wszystkie pomieścić… ;)

Twój blog spodobał mi się, bo świetnie piszesz, a do tego o Afryce – niewiele takich blogów w Polsce! :)

Blog dodałam do obserwowanych i do naszych linków (będę wdzięczna za to samo).

Pozdrawiam

Sol

http://turystycznyprzewodnik.blogspot.com/